Przybyłem do Bulo – Bulo w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia. Zmęczony, po wyczerpującym ataku na Aconcaguę. Zostałem przyjęty jako członek rodziny. Spędziłem polskie święta na drugim końcu kuli ziemskiej. Pomimo wielu problemów i pracy wszyscy mieszkańcy sierocińca w każdej chwili byli mi oddani i pomocni. Starałem się odpłacić im tym samym. Swoją pracą i tym co najlepiej potrafię – informatyką. Jeszcze podczas pobytu podjąłem decyzję o pomocy BB.
W firmie stworzyliśmy specjalny help-desk na potrzeby Bulo-Bulo. Bez wątpienia jest to najdalsza pomoc informatyczna jaka dociera z Polski. Z księdzem Tomaszem określiliśmy także listę informatycznych życzeń internatu. Są nimi nauka podstaw pracy z komputerem i informatyzacja.
Poznałem i polubiłem boliwijskie sieroty, chciałbym pomóc także im. Ale nie uprzedzajmy faktów! Wskakujcie do Projektu!!
Grzegorz Żmijewski